Wyłudzenia podatku od towarów i usług – część I

Wyłudzenia podatku od towarów i usług stały się już zjawiskiem tak powszechnym i groźnym dla funkcjonowania naszego kraju, że powinny już stać się przedmiotem pogłębionych badań. Danych dostarczają tu materiały praktyki skarbowej, akta spraw karnych i karnoskarbowych, oferty firm świadczących te „usługi” oraz oświadczenia podatników, którym tego rodzaju usługi proponowano. Nowym źródłem informacji będą zeznania składane na podstawie §8 art. 299 K.k., gdyż wielu uczestników i organizatorów tego rodzaju działań po uchwale Sądu Najwyższego z dnia 18 grudnia 2013 r. poszła na współpracę z organami ścigania. Na wstępie należy zastrzec, że w większości przypadków uczestnicy tych praktyk działają w sposób świadomy „rozpoznając istotę czynu”, choć są tu również ofiary, którzy zostali oszukani przez przestępców. Jest to jednak margines zjawiska, bo zdrowy rozsądek nakazuje nie przyjmować np. faktur od firm, które z daną dostawą (usługą) nie mają nic wspólnego.

Metody wyłudzeni tego podatku można podzielić na dwie grupy:

  1. dotyczące podatku należnego,
  2. dotyczące podatku naliczonego i zwrotu podatku.

 Podstawowe znaczenie mają te drugie, ale zgodnie z logiką konstrukcji podatku zaczniemy od podatku należnego. Jest tu pięć podstawowych form wyłudzeń:

  • towar, który faktycznie nie opuszcza kraju, jest deklarowany jako dostawa wewnątrzwspólnotowa towarów lub eksport,
  • deklarowana jest dostawa wewnątrzwspólnotowa towarów lub eksport, wywóz faktycznie następuje, lecz są to towary nie mające jakiejkolwiek wartości, czyli sfałszowany jest przedmiot wywozu i jego wartość,
  • usługi świadczone na terytorium kraju są opodatkowane stawką podstawową, lecz fikcyjne jest deklarowanie jako czynność opodatkowania stawką 0% lub stawką obniżoną,
  • usługi mają miejsce świadczenia na terytorium kraju, lecz są fikcyjne deklarowanie  jako wykonane poza terytorium kraju,
  • deklarowanie dostawy towarów jako nie wymienionych w załączniku nr 11 do ustawy o podatku od towarów i usług, jako objętych „krajowym” odwrotnym obciążeniem.

Wspólną cechą tych działań jest cel w postaci uzyskania nienależnej korzyści w wysokości nie przekraczającej wysokości kwoty podatku należnego, przez co ma ona z istoty ograniczony charakter. Podatnik ma prawo do odliczenia i nie fałszuje działu D deklaracji: podanie nieprawdy następuje w dziale C.

Praktyki wymienione w pkt a), b) i c) należą do „klasyki” oszustw z tym podatku, bo sprawdzenie, czy towar opuścił kraj, zwłaszcza gdy dotyczy to dostawy wewnątrzwspólnotowej, jest na szerszą skalę po prostu niemożliwe. W każdym innym kraju UE można założyć – wyłącznie rejestrując – dowolną ilość fikcyjnych firm, które są pozornymi odbiorcami tych towarów. Jest to trudniejsze w przypadku eksportu towarów, lecz zjawisko to również występuje, tylko są to głównie praktyki określone w pkt b); faktycznie wyniósł się towary nie mające jakiejkolwiek wartości, ale fikcyjnie wycenia się je tak aby stworzyć wrażenie istnienia rzeczywistej transakcji. Tego rodzaju praktyki występowały również przed 1 maja 2004 r. – były nawet skazania z tego tytułu, lecz ich „rozwój” nastąpił dopiero po naszych wstąpienia do UE.

Największe znaczenie mają jednak praktyki wymienione w pkt d) – wykorzystywanie jednego z największych nonsensów wspólnotowych, czyli ustalenia miejsca świadczenia usług na rzecz podatników jako kraju miejsca siedziby działalności gospodarczej usługobiorcy i tzw. odwrotnego obciążenia. Tu można dowolnie fałszować faktury twierdząc, że usługa została wykonana na rzecz podmiotu mającego siedzibę w innym kraju, mimo że faktycznym usługobiorcą jest podmiot krajowy. Ta praktyka ma również swój ciąg dalszy: ów zagraniczny „usługobiorca” refakturuje te usługi na inny podmiot, tym razem mający siedzibę na terytorium kraju, czyli znów nie ma ani grosza podatku („nabywca” wykazuje tu fikcyjny import usług, lecz podatek należny równa się podatkowi naliczonemu). Te działania są jak najbardziej „korzystne podatkowo”, bo likwidują u tych usługobiorców podatek dochodowy poprzez fikcyjne zawyżenia kosztów uzyskania przychodów.

Praktyki wymienione w pkt e) są szlagierem optymalizacyjnym od dnia 1 kwietnia 2011 r. gdy objęto „krajowym” odwrotnym obciążeniem złom, potem – z dniem 1 lipca 2011 r. część odpadów, a od dnia 1 października 2013 r. – stal i metale oraz surowce wtórne. Nawet zupełnie legalne zastosowanie tych przestępstw eliminuje jakiekolwiek opodatkowane, ale to ma tym przypadku drugorzędne znaczenie. Istotą oszustwa jest zadeklarowanie jako dostawę objętą odwrotnym obciążeniem towarów, które powinny być opodatkowane na zasadach ogólnych. Gdy dotyczyło to tylko złomu, pod tą nazwą opodatkowywano pełnowartościową stal. Efektem tego było objęcie stali i innych metali kolorowych odwrotnym obciążeniem, co stanowiło największy sukces lobbystyczny w historii tego podatku, a opinię publiczną ogłupiono, że rozwiązanie to „chroni interes publiczny”.

Oczywiście trudno oszacować precyzyjnie skutki zastosowania powyższych praktyk. Łącznie wartość fikcji wymienionych w pkt a) – e) w skali roku 2013 można oszacować na kwotę 110 mld zł, a straty bezpośrednie budżetu państwa wynoszą ok. 11 mld zł. Należny podatek od towarów i usług byłby oczywiście większy, ale straty w dochodach budżetowych obejmują tu wyłącznie kwoty potencjalnego zobowiązania podatkowego. W tym roku straty te będą jeszcze większe.

źródło: Instytut Studiów Podatkowych Sp. z o.o.