Saper nagrodzony, czyli o kimś, kto był za długo ministrem oraz za krótko wicepremierem

Kapituła złożona z polityków i celebrytów, w większości związanych z obecną rządzącą partią, przyznała byłemu wicepremierowi i ministrowi finansów nagrodę im. Kisiela w uznaniu jego zasług jako „Sapera Gospodarki”. Bardzo celne spostrzeżenie, bo saper zajmuje się rozbrajaniem i detonowaniem min. Zwłaszcza w tej drugiej dziedzinie zasługi byłego ministra były wręcz imponujące: zdetonował bowiem budżet państwa, system emerytalny i dług publiczny, dając najwyższy w historii przyrost naszego zadłużenia. Wiemy również, że w prorządowych mediach usilnie powtarza się, że jest to „najlepszy minister finansów”, co ponoć potwierdzały tzw. rynki finansowe, które dobrze żyją dzięki naszym długom. Skoro to prawda, to działania premiera, który wyrzucił owego najlepszego z „saperów” jest co najmniej naganne. Ten, kto dymisjonuje tak dobrych ministrów, powinien przecież ponieść konsekwencje.

Zresztą nawet wśród platformersów nieśmiało powtarzany jest pogląd, że największym problemem ich partii jest jej szef. Jeśli to prawda, bo niewiele wiem o tej organizacji, ciąg dalszy jest już łatwy do przewidzenia: warunkiem jej przetrwania jest zawsze zmiana przywództwa, bo gdy będzie  się on kurczowo trzymał stołka, „liberalny okręt” utonie razem z nim. Jak dotąd skutecznie wyniszczano każdego konkurenta, który ośmielił się konkurować z „niekwestionowanym liderem”. Czyli przyszłość już znamy.